Ach
majstersztyk .Dla każdego kto czytał #Katedrę
w Barcelonie # pozycja obowiązkowa .Autor znowu wiedzie nas do Barcelony w 14 wiek , gdy katedra
Santa Maria del Mar już stoi .Ale obok
płynie życie .Pewien osierocony dwunastolatek Hugo Llor znajduje możnego
opiekuna i zaczyna pracę w stoczni .Tu
automatycznie nasuwa się skojarzenie z
Katedrą , według mnie całkiem uzasadnione .Młody chłopak zyskuje uznanie , ale
również i wrogów .Jego przyjacielem staje
się pewien Żyd , który bardzo mu pomaga w trudnych chwilach , a tych nie
brakuje .Młody Hugo obserwuje dole i niedole jego kolegów .Zaczyna potajemnie
handlować , a jego kolega zostaje korsarzem .Taki układ sprzyja rozwojowi
zarówno jednego jak i drugiego .Na dworze u swojego protektora tymczasem
zachodzą różne zmiany .Zmieniają
się sojusze bo i w pobliżu wojna
z Sycylią i bunt wśród szlachty zaczyna przynosić profity przyjaciołom korzyści
ale też naraża na niebezpieczeństwo
naszego bohatera , który nie do końca wie po czyjej stronie stanąć .Ma okazję do zemsty na swoim wrogu , który go poniżył ,
zemstę na miarę śmierci .Ale musi znowu
opowiedzieć po czyjejś stronie .czy
dokona właściwego wyboru ?Niesamowicie
wciągająca opowieść głównie o przyjaźni i o zemście która podana zostaje na
zimno , bardzo zimno .Bardzo piękne .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz