środa, 17 lipca 2019
Idefonso Falcones -*Bosonoga królowa *
Opowieść o narodzinach
flamenco .Pewnego dnia czarnoskóra murzyńska niewolnica zostaje wyzwolona od swojego pana i odzyskuje wolność
.Wprost z portu może odejść , cóż z tego
że jest wolna skoro nie ma gdzie się
udać .Przypadkiem trafia do obozowiska cyganów .Tam zaprzyjaźnia się
z drugą
kobietą która staje się dla niej
drogowskazem co dalej robić .Przypadkiem ktoś odkrywa że ta
czarnoskóra posiada dwie umiejętności , potrafi cudowne tańczyć i
rozróżniać gatunki tytoniu po zapachu
.Dla mnie te porównanie jest jak nieomal porównanie z Dylcyneą z Toboso , która
miała rękę do solenia słoniny .Losy
dwójki kobiet splatają się z losem cyganów , którzy zajmują się przemytem tytoniu .Ich przyjaźń zostaje
wystawiona na wiele prób , ale zawsze w tle pojawia się ognisty taniec .Akcja dzieje się
18 wieku w czasie gdy tuż za
granicą we Francji zaczynają się
dziać rzeczy niepokojące całą
szlachtę .W takich czasach
jedynym wyzwolenie dla ludu jest taniec .I ma on swoją mistrzynię .Książka jest dość trudna w odbiorze .Według mnie naturalnie
.Ale klimat swój ma .Taka inna od cudownej Katedry.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz